chyba cztery najlepsze dni, jakie dotychczas były. to nic, że kafelki nie wypaliły, to nic, że niezbyt udało mi się wczoraj napić, to nic, że komary mnie pocięły, to nic, że dwa razy porwałam buta, to nic, że wracałyśmy nad ranem przez pola do domu, to nic, że na początku była lipna impreza, bo później wszystko się rozkręciło, to nic, że ostatnio za dużo pije i brzuch mi rośnie. poznanie wielu, nowych ludzi, nowe przygody, zdarzenia- kocham najbardziej na świecie! i chyba najlepsze wakacje ever. wiedziałam, że będą zajebiste, ale żeby aż tak?! uwielbiam i gorąco pozdrawiam. nie chce mi się robić normalnej notki, wybaczcie. dobre piosenki, zawsze na propsie!
OLEJMY WSZYSTKO, LICZY SIĘ TYLKO TO, CO TERAZ, TY JESTEŚ BLISKO, WIĘC MOGĘ NAWET DZIŚ UMIERAĆ!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz