piątek.
nie tak miał wyglądać ten weekendzik, ale okej. no jestem trochę wkurzona, bo nie to mi obiecywali, ale nie wnikam. ostatnie dwa dni, rozumiecie?! znowu wszystko się zaczyna, jprdziele, nie wytrzymam tego. ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, no nie? przynajmniej coraz bliżej świąt, majóweczki, ciepełka, miłych spacerów, rowerków, koszulek z krótkim, ładnej pogody i w końcu wakacji. ah, czekamy z niecierpliwością. niech ten rok będzie dobry, niech mi coś przyniesie, błaaaagaaaaaam! nie chcę takiej monotonności, chociaż w sumie nie powinnam na to narzekać, ale z czasem dłużej tak się nie wytrzyma. trzeba trafić na odpowiednią osobę, w końcu.
Chcieli być, ale nie są. Jutro też nie będą, nigdy, już na pewno.
Przeminęli, zagubili się. Czasem tęsknią, skazani na przeszłość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz