kiedy słowa stają się bezsilne wobec myśli.
siemcia! i mamy cudowny piąteczek, w szkole sześć godzinek zleciało baaardzo szybko. miło, miło. lubię mieć w miarę luźne lekcje. od przyszłego tygodnia trochę więcej swobody (mam nadzieje!) i co najważniejsze- w końcu kochana psióła wraca do domu. jacie, tydzień czasu. w sumie to tylko czy aż? baaaardzo się dłużył ten czas Twojej nieobecności. jak najszybciej Cię zobaczyć, jak najszybciej pogadać, jak najszybciej pośmiać się ze wszystkiego i wszystkich. hihi, już nie mogę się doczekać. tak, jak dzisiejszego wieczora, godziny 19/20?, gdzie wszystko będzie jasne ;) eh, zżera mnie ta ciekawość. nie wiem o co może chodzić, ciężko domyślić się: co znowu jest, że odezwał się po tak długim czasie. pyszniutkie mandarynki, tak dawno nie jadłam, mniami. a teraz idę porobić parę foteczek, trzeba wstawić coś na fotobloczka. do później skarbeńki, trzymajcie się mocno! :*
♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz