no to zaraz lecimy do Kościoła, później pewnie obiad i coś się wymyśli. nie mam ochoty siedzieć przed książkami w ten weekend. i nawet ich nie ruszyłam. ale zastanawia mnie jedno- czy uda się z tą wycieczką, serio bardzo się boję, bo już się ostro nastawiłam, a tu takie wielkie rozczarowanie. obiecuję, że jak nie pojadę, sama będę się dobrze bawiła. może nawet jeszcze lepiej. elo mordeczki, całuski.
Nieważne jak jest źle, a to że mamy w sobie nadzieję i myśli te
przeżyjemy bo, weźmiemy w ręce życie,
zaczniemy budować od podstaw,
a jak się zjebie coś, naprawimy to.
przeżyjemy bo, weźmiemy w ręce życie,
zaczniemy budować od podstaw,
a jak się zjebie coś, naprawimy to.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz