niby nic się takiego nie wydarzyło, a jednak. cudowny dzień, cudowni ludzie, cudowna pogoda ( nawet deszcz mi nie przeszkadzał i to, że później zrobiło się zimno, a nawet myśl, że jutro jest francuski i trzeba uczyć się na kartkówkę!) jakie to dziwne, że jedna osoba potrafi tak odmienić cały dzień i to na lepszy. wystarczył jeden gest, jeden uśmiech i jedno spojrzenie. i za to Cię kocham, jesteś świetnym chłopakiem z zajebistym charakterem. dobrze, że choć trochę można na Ciebie popatrzeć. będzie mi Ciebie brakowało. niestety, nie uda mi się tego wmówić, że jest inaczej. próbowałam i nic z tego. cieszę się, max! a esemes sprawił tyle emocji i wrażeń. miło wspominam te chwile. dziękuję, dziękuję, dziękuję. było dobrze, naprawdę. pomimo tego zmęczenia, jestem happy, endorfiny są podwyższone, czuję się dowartościowana. jak dobrze, że WAS mam :*
przyjdź do mnie, wtul się w moje ciało jak w misia z dzieciństwa
i zapewnij, że już nigdy nie odejdziesz..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz