hehe, drugi dzień w domku. musiałam odpocząć, lepiej się poczuć i trochę pospać. obiecuję, że już nie opuszczę ani jednego dnia, aż do świąt. wczoraj byłam taaaaaka szczęśliwa, a dzisiaj nie mam na to siły. nie wiem co znowu jest.. w sumie to chyba jest mi trochę smutno, bo jutro jest 6. grudnia, mikołajki, które rok temu sprawiły mi ogromną radość i dużo szczęścia. wtedy, byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi. eh, jak ten czas szybko leci. a jutro, będę siedziała sama, zamulała i tyle będzie z tych mikołajek. z jednej strony chciałabym cofnąć czas, ale co by mi to dało? same zmartwienia.. no i sama już nie wiem co o tym wszystkim myśleć, ale wiem, że zrobiłam to, co uważałam za stosowne. tylko strasznie dobija mnie ta pustka i chyba nikt mi jej nie zapełni..
Nie po to się urodziłam, by uciekać. Nie po to się urodziłam, by być nieszczęśliwą, a nikt mi szczęścia na tacy nie przyniesie. Trzeba sobie o nie zawalczyć. Walczyć i wygrać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz