Domówka
u niego. Siedziała na łóżku, z jego piwem w dłoniach. Dochodziła 3 nad
ranem. Poczuła, jak piwo robi swoje. Chciała się położyć. Połowa osób
już się zbierała, więc gospodarz imprezy zaczął wszystkich odprowadzać
do drzwi. Przytuliła twarz do poduszki, która tak cudownie otulała ją
zapachem jego perfum. Przymknęła oczy. Obudziła się gdzieś po godzinie.
Poczuła pod głową coś, co na pewno nie było poduszką. Leżała na jego
klatce piersiowej przykryta po uszy kołdrą. Podniosła się wolno, żeby go
nie obudzić. Przeczesała palcami włosy, na wypadek gdyby jednak tak się
stało. Napisała mu na kartce krótkie: PRZEPRASZAM, ŻE BEZ POŻEGNANIA.
Zerknęła jeszcze na niego i zauważyła delikatny uśmiech na jego ustach,
pomyślała, że pewnie coś mu się śni. W końcu wyszła kierując się do
swojej dzielnicy. Poczuła wibracje telefonu. "Tak cudownie zagryzałaś
wargi kreśląc tych kilka słów." Ugięły się pod nią kolana. Miała
wrażenie, że jej głośno bijące serce obudzi całe miasto.
Od
kilku tygodni udaję, że Cię nie znam.
Że jesteś mi totalnie obojętny.
Że nie obchodzi mnie, jaką masz
na sobie koszulkę, z kim się pokłóciłeś,
albo dla kogo są buziaczki
w Twoim opisie. Udaję, że Cię nie kocham.
Udaję.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz